Przemol napisał(a):Kwestia Armii Poznań gen. Kutrzeby (de facto jednej z najsliniejszych polskich armii): Przede wszystkim zadanie pierwotne czyli obrona Wielkopolski i osłona skrzydeł Armii Pomorze i Armii Łódź, ew. wycofanie się na Warszawę. I teraz wyobraźmy sobie ze jestesmy w sztabie polowym Kutrzeby. Jest 1 września, widzimy samoloty, wiemy że gdzieś tam sa strzały ale nas nikkt nie atakuje. Łączność ze sztabem głównym i z sztabami armii sąsiednich szfankuje, nie wiemy do konca co się dzieje. kutrzeba daje rozkaz rozpoznania, wysyła nawet bodajże batalion na rozpoznanie na strone niemiecką...wnioski nigdzie nie ma niemców. Prawda jest taka ze Armia Poznań wg planu nioemieckiego jako armia rozpoznana za dostatecznie silną miała być okrązona dwoma klinami na Bydgoszcz i Piotrków i zniszczona żeby nie mogła się wycofać. Kiedy Kutrzeba doszedł wreszcie do tego co się dzieje zrobił jedną z lepszych rzeczy jakie mógł uderzając na północ i wykorzystując element zaskoczenia rozpoczął Bitwę nad Bzurą (jakie były dalsze losy botwy opisano w innym temacie), czy mógł jednocześnie skutecznie bronić zarówno skrzydła armii Pomorze i Łódź jednoczseśnie osłaniając swoje pierwotne pozycje w Wielkopolsce żeby czasami Niemcy nie wbiły sie klinem w sam środek Armii? Uważam ze nie o czym świadczy fakt że i uderzenie tylko w jedna stronę (nad Bzurę) nie przyniosło oczekiwanego skutku
Co Ty chłopie wypisujesz???
Kutrzeba już przed 1 września widział przed sobą "pustkę" ( jesli chodzi o wojska niemieckie ). Jaki batalion na rozpoznanie wysłał?? Co Ty tworzysz?
Kierunki Ci się pomyliły. Gdyby Kutrzeba uderzał na północ, to by na Bory Tucholskie lub Noteć wylazł.
"De facto " najsilniejsza armia polska? 4 dp i 2 bk ....Zobacz jakie jednostki miała Armia Kraków lub Prusy.
Przeczytaj sobie monografię "Armia Poznań", żeby takich cudów nie tworzyć. Przeczytaj cokolwiek na temat polskiego ugrupowania wyjściowego i czym to było spowodowane. Przeczytaj wreszcie coś o pracy naszego wywiadu i ocenie niemieckich kierunków uderzeń na Polskę. Tylko nie Wikipedia, proszę.....