Historia alternatywna - uderzenie aliantów w 1939

Spekulacje i hipotezy dotyczące alternatywnych przebiegów wydarzeń oraz wszystkie inne tematy historyczne, które nie mieszczą się w powyższych kategoriach forum.
ODPOWIEDZ
marlog
Porucznik
Porucznik
Posty: 478
Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:15 pm

Post autor: marlog » ndz lip 13, 2008 4:55 pm

Przemol pisze:Widze, że na tym forum panuje dziwna tendencja obrony francuzów: Jeśli ktoś uważa inaczej to chętnie poznam argumenty które przemawiają za możliwą zmianą stanowiska jakie zajęli nasi zachodni sojusznicy.
Polska polityka międzynarodowa była do niczego,wojny ze wszystkimi sąsiadami,zrywanie układów z Francuzami, flirtowanie z Niemcami
musiało wreszcie zaowocować...
Dlatego nikt nie martwił się losami Polski,tak jak Polska nie martwiła się losami Austrii,Czechów,czy Litwy oraz zajęcie Północnej Nadrenii przez Niemców...

Awatar użytkownika
Horus
Pułkownik
Pułkownik
Posty: 799
Rejestracja: pn lut 11, 2008 11:11 pm

Post autor: Horus » ndz lip 13, 2008 7:51 pm

marlog pisze: Polska polityka międzynarodowa była do niczego,wojny ze wszystkimi sąsiadami,zrywanie układów z Francuzami, flirtowanie z Niemcami
musiało wreszcie zaowocować...
Dlatego nikt nie martwił się losami Polski,tak jak Polska nie martwiła się losami Austrii,Czechów,czy Litwy oraz zajęcie Północnej Nadrenii przez Niemców...
Masz racje. Robilismy wszystko zeby doprowadzic do wojny. A wszystko po to aby w zawierusze wojennej ukryc lub zniszczyc wszelkie dokumenty kompromitujace Pilsudskiego. Pominoles jednak to, ze w perfidny sposób doprowadzilismy do wojny japonsko-chinskiej. Widze ze kochasz stare teksty kabaretu Elita.

wallenrod.69

Post autor: wallenrod.69 » ndz lip 13, 2008 11:05 pm

marlog pisze: Polska polityka międzynarodowa była do niczego,wojny ze wszystkimi sąsiadami,zrywanie układów z Francuzami, flirtowanie z Niemcami
musiało wreszcie zaowocować...
Dlatego nikt nie martwił się losami Polski,tak jak Polska nie martwiła się losami Austrii,Czechów,czy Litwy oraz zajęcie Północnej Nadrenii przez Niemców...
Ocena polityki sąsiedniego państwa, w tym przypadku Polski, zależy od miejsca z którego taka ocena jest wystawiana. Twoja ocena - Niemcy...

Prawdą jest, że Polakom wydawało się po wygranej wojnie z Rosją Sowiecką w 1920 roku, że staliśmy się podmiotem politycznym w Europie. Tak też wydawało się, gdy władzę w państwie objął Piłsudski. Dlatego Polska zaczęła prowadzić samodzielną politykę, starając się ograniczyć zdanie państw które chciały tą politykę ograniczyć do własnych interesów. Mówię o Francji.
Mimo to nie zerwaliśmy ani jednego układu politycznego z tym państwem. Co więcej, nawet wywieraliśmy wpływ na Francję, by ta zaczęła stosować bardziej twardą politykę w Europie jak na mocarstwo europejskie no i sojusznika Polski przystało (np. wojna prewencyjna). Odwołanie wszelkich misji wojskowych w Polsce nie było aktem politycznym, a jedynie próbą usamodzielnienia się w tak ważnej dziedzinie jak wojsko.

Po wywyższeniu Niemiec Hitlera przez państwa zachodnie do rangi mocarstwa, było jasne, że głos Polski staje się coraz słabszy i nie ma odbiorców na zachodzie Europy. Zostaliśmy przesunięci do roli przedmiotu ich polityki, tak jak to uczyniono właśnie z Austrią i Czechosłowacją.
Litwa tak jak Łotwa i Estonia, była zbyt "małym" państwem Europy, by Anglia i Francja zajmowały się sprawami bytu tego narodu i los jaki im zgotował pakt Ribbentrop-Mołotow "zwolnił" ich z podejmowania jakichkolwiek kroków (do czasu ogłoszenia niepodległości tych państw po rozpadzie ZSRR i przyjęcia ich do Unii Europejskiej).

Polityka Polski stała się "do niczego" dopiero wówczas, gdy nasi sprzymierzeńcy nie wypełnili zobowiązań sojuszniczych w 1939r. i zdradzili nas podczas trwania II WŚ. Nas i połowę Europy...

Czesław

Post autor: Czesław » pn lip 14, 2008 7:24 pm

Co do sytuacji nakreślonej w pierwszym poście pod tym tematem - podejrzewam, że stary dobry Churchill mógłby sobie co najwyżej pokrzyczeć na Francuzów, którzy w 1939 roku mieli gacie pełne G. Wydaje mi się, że gdyby w lipcu 1939 roku u władzy w UK, był ktoś z przysłowiowymi "jajami" to nasi brytyjscy sojusznicy posłaliby nam na Bałtyk kilka niszczycieli, ze dwa krążowniki i kilka pułków piechoty. Wiele by tego nie było, ale udałoby się zapchać parę dziur w obronie Wybrzeża. Ponadto gdyby na Bałtyku zaczęły się kręcić brytyjskie krążowniki w eskorcie polskich jednostek pomocniczych to Schlezwig mógłby trochę oberwać, a tak to tylko dostał parę razy z haubicy wz.1905 w lazaret.

Awatar użytkownika
Horus
Pułkownik
Pułkownik
Posty: 799
Rejestracja: pn lut 11, 2008 11:11 pm

Post autor: Horus » pn lip 14, 2008 7:50 pm

Czesław pisze: dostał parę razy z haubicy wz.1905
??????????????????????????????????????????????????????????

wallenrod.69

Post autor: wallenrod.69 » pn lip 14, 2008 11:03 pm

Czesław pisze:[...] nasi brytyjscy sojusznicy posłaliby nam na Bałtyk kilka niszczycieli, ze dwa krążowniki i kilka pułków piechoty. Wiele by tego nie było [...]
No właśnie, wiele by to nam nie pomogło, ale lżej byłoby umierać...
Poza tym przy przewadze Luftwaffe na kontynencie, taka wycieczka przez cieśniny stopniała by do = 0.
Wydaje mi się, że kolega trochę żartobliwie podszedł do sprawy, więc ja też przytoczę żart Churchilla o zaangażowaniu Wielkiej Brytanii w wojnę: "będziemy się bić do ostatniego żołnierza radzieckiego"...

marlog
Porucznik
Porucznik
Posty: 478
Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:15 pm

Post autor: marlog » czw sie 07, 2008 9:21 pm

wallenrod.69 pisze:
Ocena polityki sąsiedniego państwa, w tym przypadku Polski, zależy od miejsca z którego taka ocena jest wystawiana. Twoja ocena - Niemcy...

Mimo to nie zerwaliśmy ani jednego układu politycznego z tym państwem. Co więcej, nawet wywieraliśmy wpływ na Francję, by ta zaczęła stosować bardziej twardą politykę w Europie jak na mocarstwo europejskie no i sojusznika Polski przystało (np. wojna prewencyjna). Od .
Wojna prewencyjna to jest chwyt propagandowy umieszczony tylko w polskich książkach,by ogłupiać...
Wyrzucenie francuskiej misji wojskowej nie było aktem przyjacielskim....
Wtedy Polska stała się jak k... co nie może sama się obronić ,a alfonsa nie ma...
Kolega daruje sobie podobne uwagi. Mam wrażenie, że kończą się koledze argumenty i wulgaryzmy to ostatni argument w dyskusji.
Jagmin

ODPOWIEDZ