Polska dywizja pancerna

Spekulacje i hipotezy dotyczące alternatywnych przebiegów wydarzeń oraz wszystkie inne tematy historyczne, które nie mieszczą się w powyższych kategoriach forum.
evanger

Post autor: evanger » wt kwie 07, 2009 10:25 am

Gebhardt pisze:To na pewno byla lepsza opcja bo i tak bilismy sie w 1939 sami a bylismy wtedy wzgledem Niemiec proporcjonalnie slabsi niz w 1938, o sytuacji geo-strategicznej nie wspominajac.
Polska + Czechosłowacja, to już znacząca siła. Do tego kraje bałtyckie (zawsze to kilka dywizji na tyłach Prus Wschodnich). Niemcy słabsze niż w 39, i do tego na słabszych pozycjach wyjściowych. Nawet jeżeli Francja nie zdecydowałaby się interweniować, Hitler musiał by zostawić część sił do osłony zachodniej granicy... Niemcy atakując CS dają nam czas na pełną mobilizację. Mamy osłoniętą flankę południową. Zapewne uderzylibyśmy na Prusy Wschodnie i Gdańsk. Od północy nacierają Litwini (przynajmniej 4 Dywizje), być może przy niewielkim wsparciu Łotewsko-Estońskim. Zapewne w końcu Niemcy zajeliby Czechy i Morawy, ale część sił Czechosłowackich wycofałaby się na Słowację. Niemcy w tych walkach również ponieśliby straty i wyczerpali część zapasów. A do tego byliby słabsi niż w 39' o uzbrojenie i wyposażenie zdobyte przy zajęciu CS. My zajmujemy Prusy, Gdańsk. Mobilizujemy całość sił, mamy wsparcie krajów bałtyckich... Wątpię aby Francja czekała bezczynnie...

P.S. Może przeniesiemy dyskusję do oddzielnego wątku???

marlog
Porucznik
Porucznik
Posty: 478
Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:15 pm

Post autor: marlog » wt kwie 07, 2009 11:16 am

LESZEK pisze: . O ile Czesi będą chcieli się bić. No i musieli by przyjąć naszą pomoc....a woleli raczej ZSRR.
Może w tych rozważaniach należało by uwzględnić ZSRR ,
wpuszczenie ich wcześniej do wojny być może nie było by tak bolesne dla Polski...

LESZEK

Post autor: LESZEK » wt kwie 07, 2009 1:01 pm

marlog pisze:
LESZEK pisze: . O ile Czesi będą chcieli się bić. No i musieli by przyjąć naszą pomoc....a woleli raczej ZSRR.
Może w tych rozważaniach należało by uwzględnić ZSRR ,
wpuszczenie ich wcześniej do wojny być może nie było by tak bolesne dla Polski...
Byłoby bolesne. Weszli do wojny 17 września 1939, to nie jest wcześnie?
ZSRR nie zależało w tym czasie na pobiciu Niemców, tylko właśnie na "wejściu" do Polski i Czechosłowacji.
Zakładacie optymistycznie, że razem z Czechami idziemy, ramię w ramię. Przecież oni nie chcieli. Jak do tego zmusicie ekipę Benesza?
W fantastyce nie będę brał udziału.

Ponieważ temat dotyczy czego innego, proszę dla powyższego wątku utworzyć nowy.

Gebhardt

Post autor: Gebhardt » wt kwie 07, 2009 1:28 pm

Ponieważ temat dotyczy czego innego, proszę dla powyższego wątku utworzyć nowy.
Zgadzam sie, i czy jest sposob do nowego watku przeniesc calosc dyskusji?

Gebhardt

Post autor: Gebhardt » wt kwie 07, 2009 1:35 pm

Przecież oni nie chcieli. Jak do tego zmusicie ekipę Benesza?
W fantastyce nie będę brał udziału.
Tak w nawiasie, to tym samym, zmieniajac tylko 'Benesza' na 'nasze najwyzsze wladze wojskowe' mozna skwitowac dyskusje o polskiej dywizji pancernej. Przeciez dlatego jest to dzial o alternatywnej historii zeby wlasnie takie alternatywy badac.

ASZ

Post autor: ASZ » ndz kwie 19, 2009 6:23 pm

Zastanawiam się czemu dyskutujemy o 1-2 DPanc. W 1939 roku było to niemożliwe z następujących względów:
- nie mieliśmy odpowiedniej osłony z powietrza. Po określeniu gdzie jest nasza DPanc przeciwnik mógł spokojnie rzucić do akcji odpowiednia ilość samolotów bombardujących z osłona myśliwców. Cos podobnego zdarzyło się w 1939 roku po ataku naszej Brygady Bombowej na 1DPanc w dniu 3 września. Nie zagrała u Niemców współpraca z lotnictwem i efekt był dotkliwy (T.Jurga Obrona Polski 1939 str.449, fot. 255)
- nie wiadomo było gdzie 1-2 DPanc umieścić na froncie a transport kolejowy takiej masy sprzętu znowu bez ochrony z powietrza był znowu samobójstwem. Jeden Stukas wystarczał do wykolejenia takiego pociągu.
Reasumując : musiały być to jednostki możliwie małe ale takie które mogły stawić opór.

Awatar użytkownika
Horus
Pułkownik
Pułkownik
Posty: 799
Rejestracja: pn lut 11, 2008 11:11 pm

Post autor: Horus » ndz kwie 19, 2009 7:04 pm

ASZ pisze:Po określeniu gdzie jest nasza DPanc przeciwnik mógł spokojnie rzucić do akcji odpowiednia ilość samolotów bombardujących z osłona myśliwców.
No tak, ale brygada "Maczkowa" nie została zniszczona z powietrza. Jedyne co się Luftwaffe udało, to zniszczyć 20DP, jeżeli chodzi o całość wielkich jednostek.

Awatar użytkownika
Von Slavek
Porucznik
Porucznik
Posty: 485
Rejestracja: pt lut 09, 2007 3:27 pm

Post autor: Von Slavek » ndz kwie 19, 2009 11:38 pm

Zastanawiam się czemu dyskutujemy o 1-2 DPanc. W 1939 roku było to niemożliwe z następujących względów:
Sprzętu samochodowego nie było nawet na jedną dywizje pancerną i to powinno skończyć bezboleśnie wszelkie dywagacje na ten temat.

Gebhardt

Post autor: Gebhardt » pn kwie 20, 2009 1:09 pm

[quote]Sprzętu samochodowego nie było nawet na jedną dywizje pancerną i to powinno skończyć bezboleśnie wszelkie dywagacje na ten temat.[/quote

Ale bylo go dosc na 2 brygady i 3 samodzielne baony czolgow lekkich ktore zuzywaly wiecej sprzetu? Nie rozumiem tego argumentu.

Awatar użytkownika
Von Slavek
Porucznik
Porucznik
Posty: 485
Rejestracja: pt lut 09, 2007 3:27 pm

Post autor: Von Slavek » pn kwie 20, 2009 1:27 pm

Dywizja pancerna to pojęcie względne w tamtych czasach, trzeba rozróżnić o jakiej mówimy niemieckiej, Francuskiej a może o karłowatej Włoskiej.
Prosty rachunek mówi że na niemiecką trochę brakowało 210 samochodów w batalionach po 450 w każdej brygadzie do 1970 samochodów w niemieckiej nadal trochę brakuje.

ODPOWIEDZ