Zajęcie zaolzia - błąd i grzech?

Działania polityczno-militarne, bitwy, potyczki, jednostki i dowódcy, biografie, zbrodnie wojenne, wystąpienia polityków, działania wywiadów, plany - pytania i dyskusje.

Czy zgadzasz się ze słowami prezydenta?

Tak
3
19%
Nie
13
81%
 
Liczba głosów: 16

Tiget
Szeregowy
Szeregowy
Posty: 36
Rejestracja: śr sty 02, 2008 6:28 pm

Zajęcie zaolzia - błąd i grzech?

Postautor: Tiget » wt wrz 01, 2009 7:59 pm

W dzisiejszym przemówieniu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z okazji 70 rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej padły słowa (mniej więcej) : "Zajęcie zaolzia było błędem, wręcz grzechem, ale potrafimy się przyznać do tego błędu."

Czy zgadzacie się z tym stwierdzeniem? Może i było to wałkowane, ale zostało to dziś powiedziane na tak ważnym przemówieniu przez tak ważną osobę, dlatego chciałbym jeszcze raz poruszyć dyskusję na ten temat.

Jagmin
Generał
Generał
Posty: 879
Rejestracja: ndz lut 25, 2007 11:58 am

Re: Zajęcie zaolzia - błąd i grzech?

Postautor: Jagmin » wt wrz 01, 2009 9:49 pm

Niech mnie ktoś poprawi - odniosłem wrażenie że nasz prezydent mówił w swoim przemówieniu "Riventrop". Słuchałem w samochodzie i dopiero dojechałem do domu. Mogłem się przesłyszeć.

Awatar użytkownika
d_sz1
Sierżant
Sierżant
Posty: 110
Rejestracja: wt mar 18, 2008 12:38 am

Re: Zajęcie zaolzia - błąd i grzech?

Postautor: d_sz1 » śr wrz 02, 2009 12:51 am

Były dwa błędy, pierwszy, kiedy to tak łatwo oddaliśmy je Czechom w 1920 r. a drugi, kiedy Edvard Beneš w 1938 r. przed Monachium proponował nam zwrot Zaolzia a my nie skorzystaliśmy z sytuacji i wkroczyliśmy z wojskiem.
Jeszcze przed przesłaniem polskiego ultimatum do Pragi – 30 września 1938 r. – wojskowi zwracali uwagę prezydentowi Beneszowi, że skuteczna obrona Czechosłowacji nie jest możliwa bez zapewnienia przynajmniej neutralności państwa polskiego i to nawet kosztem pewnych ustępstw terytorialnych. Przed końcem września 1938 roku Benesz wysłał list do prezydenta Mościckiego, w którym apelował o wznowienie przyjacielskich stosunków i to nawet za cenę modyfikacji granic, choć nie powiedział w tym liście jasno, że Zaolzie może zostać oddane w całości.

A jestem ciekaw jak by się potoczyła historia gdyby Mościcki odpowiedział pozytywnie na list prezydenta Czechosłowacji.
Aby pisać historię trzeba być więcej niż człowiekiem, ponieważ autor trzymający pióro wielkiego sędziego powinien być wolny od wszelkich uprzedzeń, interesów lub próżności.

Awatar użytkownika
qrak
Porucznik
Porucznik
Posty: 392
Rejestracja: śr lip 18, 2007 11:35 pm

Re: Zajęcie zaolzia - błąd i grzech?

Postautor: qrak » śr wrz 02, 2009 12:55 am

Nie zgadzam się ze słowami Pana Prezydenta. Wiem, że nie mógł jednak inaczej powiedzieć bo wtedy dopiero rwetes by się podniósł.
A czemu zajęcie Zaolzia to był dobry krok? O tym to już chyba w innym temacie.
Prawda to powszechnie znana:
Strzelec w dupie ma ułana

Jagmin
Generał
Generał
Posty: 879
Rejestracja: ndz lut 25, 2007 11:58 am

Re: Zajęcie zaolzia - błąd i grzech?

Postautor: Jagmin » śr wrz 02, 2009 9:06 am

Chyba źle usłyszałem. Zdaje się, że prezydent nic nie przekręcił.
Kiedyś niektórzy mieli pretensje do Kwaśniewskiego, że przepraszał za Jedwabne, wg mnie przeprosiny za Zaolzie są zdecydowanie bardziej niecelowe. Poczekajmy, aż ktoś przeprosi Rosjan za Cud nad Wisłą.

Awatar użytkownika
qrak
Porucznik
Porucznik
Posty: 392
Rejestracja: śr lip 18, 2007 11:35 pm

Re: Zajęcie zaolzia - błąd i grzech?

Postautor: qrak » śr wrz 02, 2009 10:35 am

Albo Niemców za Powstania Śląskie czy Wielkopolskie :crazy:
Prawda to powszechnie znana:

Strzelec w dupie ma ułana

LESZEK
Pułkownik
Pułkownik
Posty: 703
Rejestracja: ndz sie 05, 2007 5:59 pm

Re: Zajęcie zaolzia - błąd i grzech?

Postautor: LESZEK » śr wrz 02, 2009 2:11 pm

Przepraszać nie ma kogo i nie ma za co.
1. Tego wymagał polski interes ( nieco polepszaliśmy swą sytuację wobec Niemców - jest o tym w innym wątku ).
2. Odebraliśmy swoje, które Czesi nam wydarli wrednie wykorzystując naszą ciężką sytuację na wschodzie? Przepraszać? Też coś !
A że w takich okolicznościach? A jakie były by dobre?
Nas nikt nie przeprasza za łamanie umów, traktatów itp. A my niczego nie złamalismy wówczas.
"Pan Bóg jest zawsze po stronie silniejszych batalionów" - Napoleon
"Kto nie chce żywić własnej armii, ten będzie żywił cudze" - Napoleon
"Nie ma nic bardziej przerażjącego niż ludzka głupota w akcji" - Goethe

Awatar użytkownika
Lwowiak
Kapral
Kapral
Posty: 62
Rejestracja: ndz lis 30, 2008 1:10 pm

Odzyskanie Sląska Zaolziańskiego - "Odtąd na zawsze razem."

Postautor: Lwowiak » śr wrz 02, 2009 2:25 pm

Film o odzyskaniu Zaolzia.

1.Jeżeli weżmiemy pod uwagę ,że w zagarniętej przez Czechosłowację dzielnicy mieszkało do 200 000 Polaków to nie dziwi entuzjazm z jakim witano przybyłe tam oddziały polskie , a szczególnie Naczelnego Wodza , który w towarzystwie dowódcy Grupy Operacyjnej "Sląsk" gen. Wł. Bortnowskiego odwiedził odzyskane miejscowości.

2.Z punku widzenia polityczno wojskowego decyzja o wkroczeniu na Zaolzie oznaczała przede wszystkim to , że nie wkroczą tam Niemcy i już chociażby z tego powodu była jak najbardziej słuszna.

3.Dalsze wydarzenia związane z wybuchem wojny i jej następstwami nie zmieniają tej oceny .

P.S. Kwestia ta nie dotyczy bezpośrednio wydarzeń roku 1939 , ale pojawił się podobny wątek dotyczący pewnej wypowiedzi oficjalnej na ten temat , a więc myślę , że w tej sytuacji można coś napisać o tych problemach .
Mortui sunt ut liberi vivamus.

wallenrod.69
Porucznik
Porucznik
Posty: 329
Rejestracja: czw mar 06, 2008 11:36 pm

Re: Zajęcie zaolzia - błąd i grzech?

Postautor: wallenrod.69 » pt wrz 04, 2009 10:43 pm

Oczywiście mój głos jest antyprezydencki. A że uzasadniłem to już na innym forum, nie chce mi się swojego weta od nowa uzasadniać. Więc po najmniejszej linii oporu wkleję obszerny fragment i link do strony:
http://www.komendant.cal.pl/component/option,com_smf/Itemid,121/topic,1862.msg9071/#new
Jak mam to ocenić? Czy z punktu widzenia koniecznych dzisiaj dobrosąsiedzkich stosunków pomiędzy Czeską Republiką a Rzeczpospolitą Polską? Wspólnej polityki wobec Rosji w sprawie tarczy antyrakietowej? Czy może drzemiących antagonizmów polsko-czeskich odnośnie Śląska Cieszyńskiego podzielonego rzeką Olzą na dwie części? Antagonizmów uśpionych w umysłach obu narodów, a przemilczanych zapewne świadomie, by nie psuć tego co nas łączyło we wspólnej drodze od czasu rozpadu bloku wschodniego. I tak wypada mi ocenić sens słów prezydenta - na drodze do koniecznego pojednania.

Lecz jako Polakowi, któremu bliskie jest nie tylko wspomnienie II Rzeczpospolitej, ale zachowanie i kontynuowanie tradycji tamtej, nie istniejącej mojej Ojczyzny w Polsce dzisiejszej, popeerelowskiej, której właśnie stuknęło 20 lat niepodległego bytu – dokładnie tyle samo co Polsce międzywojennej, podźwigniętej z upadku mocą i pracą Marszałka Józefa Piłsudskiego, a zniszczonej zmową dwóch najeźdźców: Niemiec Hitlera i Rosji Sowieckiej Stalina - trudno jest zachować milczenie w przypadku gdy głowa państwa polskiego chce, by moje odczucia były obarczone owym grzechem.
Rozczarowanie jakiego doznałem powoduje, że słowa o polskiej winie nie docierają do mojej świadomości, która zaczyna szukać drogi do zrozumienia intencji pana prezydenta, starając się jednocześnie zdefiniować owo brzemię ciężaru odpowiedzialności za „błąd” i „grzech” zaolziański.

Jaka byłaby dzisiejsza prezydencka definicja błędu, gdyby wówczas zabrakło decyzji ministra Becka z 21 września 1938 r. o wystosowaniu żądania do rządu w Pradze w sprawie przyznania takich samych praw mniejszości polskiej Zaolzia jakie uzyska mniejszość niemiecka w Sudetach?
Czy zatem nie byłoby błędem pozostać biernym obserwatorem zajmowania bądź co bądź polskiej ziemi przez hitlerowskiego zaborcę, a która to ziemia samookreśliła swój akces przyłączenia się do Odrodzonej Polski aktem z 5 listopada 1918 roku, pogwałconym następnie zbrojną agresją wojsk czechosłowackich w 1919 roku… Czy nie błędem zaniechania?

Jaka byłaby dzisiejsza prezydencka definicja grzechu, gdyby nie beckowskie ultimatum o przekazaniu Zaolzia w ciągu 12 godzin, wystosowane by zapobiec wkroczeniu Wehrmachtu na te tereny zaraz po zakończonej konferencji w Monachium, na której III Rzesza uzyskała pierwszeństwo w zaspokojeniu swoich roszczeń terytorialnych wobec Czechosłowacji?
Czy zatem dzisiejsza historia nie oceniła by wydania tysięcy Polaków na pastwę hitlerowskiego okupanta grzechem najcięższym, bo obarczonym cierpieniem zawiedzionych Rodaków?

Jeśli mamy jednak szukać drogi do wzajemnego zrozumienia historii Czech i Polski w XX wieku, winniśmy wyznać nasze wzajemne przewinienia wobec siebie jednakowo. Przewinienia które zemściły się upadkiem obu pod ciosami niemieckiego hegemona, a któremu wspólnie mogliśmy przeciwstawić się skuteczniej – jeśli nie wystarczająco skutecznie by ocalić niepodległość. Bo w całym dwudziestoleciu popełniliśmy ich mnóstwo wobec naszych narodów i państw. Przemilczenie lat 1918–1937 wcale nas nie rozgrzeszy za 1938 rok z całą pewnością.
Prezydent Klaus niech nie myśli, że my, piłsudczycy, nie pamiętamy swego historycznego dziedzictwa…

Z tej wspólnej nauczki historii wypływa jednak mądrość, której nie powinniśmy zaprzepaścić już nigdy w przyszłości.

Pozdrawiam.
„Nie myślcie, bym w systemie rządzenia chciał małpować faszyzm Mussoliniego. Te wzorki z zagranicy, które mogą imponować naszym nacjonalistom, wcale nie pasują do psychiki polskiej, ani nie są w moim guście” - J.Piłsudski

Waldemar Rekść

Re: Zajęcie zaolzia - błąd i grzech?

Postautor: Waldemar Rekść » śr gru 02, 2009 1:21 pm

Przed kilkoma dniami byłem w Czeskim Cieszynie i widziałem urzędowe polskie napisy obok czeskich. Wydaje się też, że wzajemna niechęć polsko - czeska ustąpiła miejsca wyraźnej życzliwości, szczególnie na poziomie zwyczajnych ludzi. Chwalić Boga, ale - nie wolno się kajać za niepopełnione winy. Od strony polityczne zajęcie Zaolzia w roku 1938 było ciężkim błędem, ale moralnie uzasadnionym. Czesi poszli po rozum do głowy zbyt późno, gdy już było po zabawie, a wcześniejsze próby podjęcia dialogu i współpracy nie miały żadnych szans z winy Czechów. Pan Prezydent Lech Kaczyński nie raz po prostu się wygłupił, bo jest tylko karykaturą Piłsudskiego, który w trumnie się przewraca widząc ewidentne idiotyzmy robione w imię rzekomych ideałów Marszałka.
W roku 1919 Czesi zachowali się wyjątkowo podle (zapewne z niemieckiego poduszczenia) i jest to bezsporny fakt, zazwyczaj przemilczany w naszych podręcznikach historii. Zaolzie było i jest ziemia etnicznie polską i to jest też konkretny fakt.
W roku 1945 Czesi żądali dla siebie Ziemi Kłodzkiej, historycznie i etnicznie czeskiej i to jest też fakt. Żądali także Śląska Raciborskiego (historycznie polskiego), nawet próbowali jego zbrojnie zająć i to jest kolejny fakt, także przemilczany w podręcznikach historii.
Ostatecznie mozna powiedzieć, że terytorialnie wyszliśmy na zero, tylko, że za Olzą pozostało dziesiątki tysięcy Polaków.
Tak czy inaczej obecne stosunki polsko - czeskie i to na szczeblu zwyczajnych ludzi są bardzo dobre i tylko marzyć można, aby podobnie się stało na Litwie.
A dobre obecnie stosunki miedzy Polakami i Czechami tylko należy pielęgnować. Tym bardziej, że po wielu latach ślepego rusofilstwa Czechów po roku 1968 WRESZCIE zrozumieli oni czym jest Rosja, a niemieckie zagrożeni zawsze widzieli i czy się to nam podoba czy też nie, jesteśmy skazani na ścisły sojusz i współpracę.


Wróć do „Wydarzenia, działania bojowe i jednostki”