Plan "Pekin"

Działania polityczno-militarne, bitwy, potyczki, jednostki i dowódcy, biografie, zbrodnie wojenne, wystąpienia polityków, działania wywiadów, plany - pytania i dyskusje.

Plan Pekin

Doskonały pomysł
31
79%
Nie potrzebne osłabienie PMW
3
8%
Trudno powiedzieć
5
13%
 
Liczba głosów: 39

Jagmin
Generał
Generał
Posty: 879
Rejestracja: ndz lut 25, 2007 11:58 am

Re: Plan "Pekin"

Post autor: Jagmin » pn sie 25, 2008 12:37 pm

rocky pisze:
juzek999 pisze:
Muszę przyznać rację smok eustachemu czołgi te mogły się przydać w obronie francji lub po inwazji w normandii bardziej niż we wrześniu samoloty natomiast pomogły by obronć anglię
Skąd takie pomysły. To co od razu zakładamy porażkę. Po co się bronić i tym samym po co modernizować armię. Najlepiej stańmy do bitwy z lancami...
Istotnie, idąc tym tokiem rozumowania już wlatach 30-ych należało tworzyć struktury i tajne magazyny broni dla oddziałów partyzanckich, przy całkowitym zaniedbaniu regularnej armii.

Egon
Szeregowy
Szeregowy
Posty: 7
Rejestracja: wt gru 23, 2008 2:13 pm

Post autor: Egon » wt gru 23, 2008 8:51 pm

Pozwolę sobie przyłączyć sie do nieco zapomnianego tematu.
Jak słusznie ktoś zauważył na samym początku flota była niezbędna do wojny z ZSRR, ale również w wojnie z Niemcami mogła odegrać pewną rolę. Na pewno mniejszą ale zawsze.
Plan Pekin był jedynym dobrym pomysłem umozliwiającym przetrwanie niszczycieli ze względu na mozliwość zniszczenia przez samoloty. Możliwość wydania bitwy morskiej Kriegsmarine przez cały dywizjon niszczycieli oceniam raczej na prawie samobójcza misje. Trzeba bowiem brać pod uwage, że dopiero po tym jak Niemcy zorientowali sie że Pekin miał miejsce, wycofali ze składu floty walczącej z Polską 3 krążowniki lekkie, które spokojnie by wystarczyły na cały dywizjon nie wspominając o innych niemieckich niszczycielach.
Niektórzy krytykują bardzo rozbudowe floty dając do zrozumienia że niszczyciele nie były potrzebne. Otóż były, wg mnie należało też odpowiednio zainwestować w kutry torpedowe, małe okręty podwodne (zamiast oceaniacznego Orła i Sępa) i zabezpieczyć bazy bateriami, polami minowymi i wystawić na Pomorzu pełną dywizję piechoty.
Może się troche zagalopowałem ale przy odrobinie racjonalizmu można by z pewnością przynajmniej większą część tych zadań wypełnić.
Pozdrawiam forumowiczów. :)

ASZ
Sierżant
Sierżant
Posty: 275
Rejestracja: ndz wrz 21, 2008 8:07 am

Post autor: ASZ » wt gru 23, 2008 10:09 pm

Egon pisze:Pozwolę sobie przyłączyć sie do nieco zapomnianego tematu.
Jak słusznie ktoś zauważył na samym początku flota była niezbędna do wojny z ZSRR, ale również w wojnie z Niemcami mogła odegrać pewną rolę. Na pewno mniejszą ale zawsze.
Plan Pekin był jedynym dobrym pomysłem umozliwiającym przetrwanie niszczycieli ze względu na mozliwość zniszczenia przez samoloty. Możliwość wydania bitwy morskiej Kriegsmarine przez cały dywizjon niszczycieli oceniam raczej na prawie samobójcza misje. Trzeba bowiem brać pod uwage, że dopiero po tym jak Niemcy zorientowali sie że Pekin miał miejsce, wycofali ze składu floty walczącej z Polską 3 krążowniki lekkie, które spokojnie by wystarczyły na cały dywizjon nie wspominając o innych niemieckich niszczycielach.
Niektórzy krytykują bardzo rozbudowe floty dając do zrozumienia że niszczyciele nie były potrzebne. Otóż były, wg mnie należało też odpowiednio zainwestować w kutry torpedowe, małe okręty podwodne (zamiast oceaniacznego Orła i Sępa) i zabezpieczyć bazy bateriami, polami minowymi i wystawić na Pomorzu pełną dywizję piechoty.
Może się troche zagalopowałem ale przy odrobinie racjonalizmu można by z pewnością przynajmniej większą część tych zadań wypełnić.
Pozdrawiam forumowiczów. :)
Krytykuje rozbudowę floty bo zabrakło tych środków na
- 5 Brygad Motorowych
- nasycenie Brygad Kawalerii bronią ppanc
- dozbrojenie DP także bronią ppanc
A wybrzeże i tak zostało odcięte od reszty kraju po trzech dniach.
Natomiast jeśli chodzi natomiast o kutry torpedowe, małe krety podwodne, baterie, pola minowe i pełna DP do obrony wybrzeża to podpisuje się oburącz . Koszty byłyby mniejsze i można było się bronic niezwykle skutecznie w okrążeniu. Po zaciętości walk w 1939 roku i przy ówczesnym dobrym dowodzeniu obrona wybrzeża, wyobrażam sobie jakie problemy mieliby Niemcy.

wallenrod.69
Porucznik
Porucznik
Posty: 329
Rejestracja: czw mar 06, 2008 11:36 pm

Post autor: wallenrod.69 » śr gru 24, 2008 1:19 am

ASZ pisze:
Krytykuje rozbudowę floty bo zabrakło tych środków na
- 5 Brygad Motorowych
- nasycenie Brygad Kawalerii bronią ppanc
- dozbrojenie DP także bronią ppanc
A wybrzeże i tak zostało odcięte od reszty kraju po trzech dniach.
Z całym szacunkiem ASZ do twojego udziału w dyskusjach na tym forum muszę niestety stwierdzić, że w tym przypadku podchodzisz do sprawy nieobiektywnie i z punktu widzenia znajomości faktów jakie po sobie nastepowały.
"Wicher" i "Burza" weszły w skład PMW jeszcze zanim Hitler dochrapał się urzędu kanclerza. Jeśli biorąc pod uwagę wydarzenia gdańskie w czasie zwanym umownie "ideą wojny prewencyjnej" Piłsudskiego, to czym Polska mogła pokazać się, że ma coś do powiedzenia w Zatoce Gdańskiej... zastraszyć Senat starym torpedowcem "Mazur" ??
Więc i tak to o czym piszesz dotyczyć może jedynie "Błyskawicy" i "Groma". Nie bierzesz pod uwagę tego, że poprzednicy już trochę odsłużyli i będzie potrzebna wymiana jeśli pójdą na żyletki.
Natomiast za koszt dwóch niszczycieli nie wystawisz i nie kupisz tego o czym piszesz, a co mogło mieć decydujące znaczenie dla obronności kraju.
Nawet gdyby nasze kontrtorpedowce miały osłaniać zaopatrzenie z Francji drogą morską do Rumunii, to jest sens w ich posiadaniu.

Można podważyć celowość posiadania wielkiego stawiacza min "Gryf", podczas gdy tą samą robotę mogły wykonać spod wody "Żbik","Wilk" i"Ryś" jak i niszczycieke i poławiacze min typu "Jaskółka", a fundusze ulokować tak :
[...] wg mnie należało też odpowiednio zainwestować w kutry torpedowe, małe okręty podwodne (zamiast oceaniacznego Orła i Sępa) i zabezpieczyć bazy bateriami, polami minowymi i wystawić na Pomorzu pełną dywizję piechoty.

ASZ
Sierżant
Sierżant
Posty: 275
Rejestracja: ndz wrz 21, 2008 8:07 am

Post autor: ASZ » śr gru 24, 2008 9:57 am

Coz sa to bardzo słuszne i przemyślane uwagi.
Reprezentuje tutaj spojrzenie typowego szczura lądowego. Ale co można było zrobić w 1939 roku aby lepiej sie bronic na ladzie. Ponoć na zbrojenia wydawaliśmy juz polowe budżetu. Poza lepszym rozmieszczeniem oddziałów tzn. wzmocnieniem A.Karpaty kosztem korpusu ekspedycyjnego w korytarzu, należało dozbroić DP aby mogły zatrzymać natarcie niemieckich oddziałów. Pewnie rezygnacja z 2 niszczycieli i stawiacza min Gryfa znacząco poprawiła by nasycenie piechoty kab ppanc. Mógłby byc 1 kab ppanc na pluton piechoty, jeden kab ppanc na 2 kawalerzystów. Natomiast wybrzeża i tak należało bronic w okrążeniu za wszelka cenę.

wallenrod.69
Porucznik
Porucznik
Posty: 329
Rejestracja: czw mar 06, 2008 11:36 pm

Post autor: wallenrod.69 » śr gru 24, 2008 4:24 pm

ASZ pisze:[...]Pewnie rezygnacja z 2 niszczycieli i stawiacza min Gryfa znacząco poprawiła by nasycenie piechoty kab ppanc. Mógłby byc 1 kab ppanc na pluton piechoty, jeden kab ppanc na 2 kawalerzystów. Natomiast wybrzeża i tak należało bronic w okrążeniu za wszelka cenę.
No niby tak, lecz środki przeznaczone na Flotę wydaje mi się, że KMW tak łatwo by nie oddało, gdyż takie lub inne rozdysponowanie budżetu MSWojsk. jednak ustalał Rząd RP.
Tym samym jeśli w cokolwiek byłyby zaoszczędzone fundusze ulokowane, to zapewne w obronę wybrzeża.

ASZ
Sierżant
Sierżant
Posty: 275
Rejestracja: ndz wrz 21, 2008 8:07 am

Post autor: ASZ » śr gru 24, 2008 4:43 pm

Wracam do głównego tematu
Wprawdzie jestem szczurem lądowym (600 km do wybrzeża), ale potrafie sobie wyobrazić co by się działo podczas ataków Luftwaffe na nasze okręty. Mielibyśmy dzisiaj cztery wraki na dnie morza w Zatoce Gdańskiej. Uważam wiec ze :
- nie trzeba było budować/kupować tych niszczycieli
- jak już je mieliśmy, to jedynym ratunkiem przed ich zniszczeniem w pierwszych dniach wojny, było wysłanie ich do Anglii. Byla to bolesna ale jedyna możliwa decyzja
Przypomnijmy sobie jakie straty poniosła marynarka brytyjska podczas ewakuacji żołnierzy z Krety. Niemcy mieli jak i u nas, pełne panowanie w powietrzu.

Egon
Szeregowy
Szeregowy
Posty: 7
Rejestracja: wt gru 23, 2008 2:13 pm

Post autor: Egon » czw gru 25, 2008 1:45 pm

Cztery wraki, dokładnie tak by było. Może trwało by to nieco dłużej. Powiedzmy do 5 wrześniua.
Zastanawiam się nad możliwością umieszczenia w okolicach Pucka eskadry myśliwskiej, która mogłaby nieco utrudnić życie niemieckim bombowcom? Co o tym sądzicie?
Zdaje sie że takie plany nawet były. Napeno sporo by to kosztowało, jednak skoro i tak była baza dla wodnosamolotów to może w pobliżu warto byłoby zainwestować w myśliwce. Bo tak wogóle działanie tej bazy bez osłony myśliwców wydaje mi sie mało realne.

Waldemar Rekść

Post autor: Waldemar Rekść » pn gru 29, 2008 9:36 pm

Polska miała zbyt małe wybrzeże, aby utrzymywać flotę w takim kształcie. Było to kompletnie bez sensu, co aż nadto dobitnie pokazał los ,,Gryfa" czy ,,Wichra". Zamiast tych kosztownych jednostek potrzebna była znacznie bardziej rozbudowana artyleria nabrzeżna i małe okręty podwodne plus (to akurat mieliśmy) flotylla minowców.
Jest trochę kulawa analogia do dzisiejszych czasów, gdy nie wiem po jaka cholerę utrzymujemy ,,Pułaskiego", sukcesywnie likwidując flotylle małych jednostek rakietowych. Jedyny dobry ruch to podjęcie ostatnio decyzji o zakupie baterii rakiet, które zasięgiem obejmą cały Bałtyk.
Plan ,,Pekin" był jedynym sensownym wyjściem, aby wydanych pieniędzy nie przemarnować. Szkoda, że nie objął on wszystkich większych jednostek.

ASZ
Sierżant
Sierżant
Posty: 275
Rejestracja: ndz wrz 21, 2008 8:07 am

Post autor: ASZ » wt gru 30, 2008 12:49 pm

Waldemar Rekść pisze:Polska miała zbyt małe wybrzeże, aby utrzymywać flotę w takim kształcie. Było to kompletnie bez sensu, co aż nadto dobitnie pokazał los ,,Gryfa" czy ,,Wichra". Zamiast tych kosztownych jednostek potrzebna była znacznie bardziej rozbudowana artyleria nabrzeżna i małe okręty podwodne plus (to akurat mieliśmy) flotylla minowców.
Jest trochę kulawa analogia do dzisiejszych czasów, gdy nie wiem po jaka cholerę utrzymujemy ,,Pułaskiego", sukcesywnie likwidując flotylle małych jednostek rakietowych. Jedyny dobry ruch to podjęcie ostatnio decyzji o zakupie baterii rakiet, które zasięgiem obejmą cały Bałtyk.
Plan ,,Pekin" był jedynym sensownym wyjściem, aby wydanych pieniędzy nie przemarnować. Szkoda, że nie objął on wszystkich większych jednostek.
Tu sie zgadzam w 100%. Widać ze moje spojrzenie szczura lądowego na temat floty w 1939 roku ,tez ma poparcie u forumowiczów z wybrzeża. Niestety zapomniano wówczas ze przede wszystkim trzeba było sie bronic na ladzie i w powietrzu.

ODPOWIEDZ