Plan "Pekin"

Działania polityczno-militarne, bitwy, potyczki, jednostki i dowódcy, biografie, zbrodnie wojenne, wystąpienia polityków, działania wywiadów, plany - pytania i dyskusje.

Plan Pekin

Doskonały pomysł
31
79%
Nie potrzebne osłabienie PMW
3
8%
Trudno powiedzieć
5
13%
 
Liczba głosów: 39

wallenrod.69
Porucznik
Porucznik
Posty: 329
Rejestracja: czw mar 06, 2008 11:36 pm

Post autor: wallenrod.69 » śr gru 31, 2008 2:05 am

Waldemar Rekść pisze:Polska miała zbyt małe wybrzeże, aby utrzymywać flotę w takim kształcie. Było to kompletnie bez sensu [...]
Zgadza się, że okręty budowano trochę na wyrost. Co prawda zbrojenia właśnie polegają na tym, by mieć zawsze coś lepszego niż przeciwnik. Tak też się i stało.
Jeśli z uwagi na akwen nie miało to sensu, to napewno nie kompletnie... Marynarka Wojenna jako jedyny rodzaj Sił Zbrojnych II RP nieprzerwanie reprezentowała nasz kraj w wojnie przeciw III Rzeszy. Miało to swój wydźwięk polityczny po przegranych kampaniach w Polsce i Francji. Alianci zachodni nie mogli podważyc tego faktu w swojej rozgrywce ze Stalinem, bo II RP jako sojusznik Wielkiej Brytanii i USA miała nieprzerwany udział w pokonaniu Niemiec. A to już nie jest bezsens...

Waldemar Rekść

Post autor: Waldemar Rekść » śr gru 31, 2008 9:53 am

Jest to prawda, tyle, że te pozytywy wyszły niejako mimochodem. Polska Marynarka Wojenna miała bronic polskie wybrzeże i do tego celu większość jednostek była po prostu nieprzydatna.
Jest trochę analogii do floty niemieckiej. Bardzo kosztowne pancerniki i ciężkie krążowniki odegrały relatywnie małą rolę, za to niesłychanie skuteczne okazały się okręty podwodne. Podobnie zresztą było z flotą sowiecką.

ASZ
Sierżant
Sierżant
Posty: 275
Rejestracja: ndz wrz 21, 2008 8:07 am

Post autor: ASZ » śr gru 31, 2008 10:22 am

Dodam ze pancerniki i niszczyciele w II wojnie światowej spełniły zupełnie inna role, a mianowicie:
- niszczyciele służyły głownie do eskortowania konwojów na oceanach i innych zadań patrolowych
- pancerniki okazały się bezcenne do ochrony bezpośredniej lotniskowców
- podczas desantów wsparcie artyleryjskie pancerników było sprawa życia i śmierci dla tysięcy żołnierzy.
Jak widać żadnego z tych zadań nie spełniłaby nasza flota w odniesieniu do Bałtyku. Ewentualnie w wojnie z Rosja Sowiecka ale mam obawy jak by się zachowała marynarka Rzeszy Niemieckiej. Ponoć A.Hitler dostawał szalu słysząc o klęskach floty nawodnej Rzeszy i żądał przetopienia jej na czołgi i samoloty. O okrętach podwodnych wyrażał sie z szacunkiem uważając je za zewnętrzna linie obrony.

wallenrod.69
Porucznik
Porucznik
Posty: 329
Rejestracja: czw mar 06, 2008 11:36 pm

Post autor: wallenrod.69 » sob sty 03, 2009 12:48 pm

Polska Marynarka Wojenna miała bronic polskie wybrzeże i do tego celu większość jednostek była po prostu nieprzydatna.
Właściwie to jej zadania nie miały tyczyć się wyłącznie Zatoki Gdańskiej. Jeszcze za ministrowania gen.Sikorskiego na początku lat dwudziestych, prowadzono rozmowy z Francją odnośnie współdziałania obydwu flot przeciw Niemcom. Jak wiemy rzecznikiem aktywnego współdziałania obu armii był marszałek F.Foch. Dzięki temu właśnie powstał tzw. mały program rozbudowy floty, który zakładał budowę jednostek morskich mogących współdziałać z marynarką francuską. Budowa dwóch niszczycieli klasy "Wicher" i trzech o.p. klasy "Wilk" była tego konsekwencją.
Dalszą rozbudowę floty pełnomorskiej wstrzymał J.Piłsudski już po wypadkach majowych, gdyż właśnie uważał, że zadania jej winny dotyczyć obrony wybrzeża polskiego. Marszałek zakładając wojnę na wschodzie jednocześnie utrzymywał dość rozbudowaną Flotyllę Rzeczną , która będąc komponentem MW była utrzymywana z jej budżetu. Ze względu jednak na szczupłość ogólnych środków finansowych, co było też odbiciem kryzysu światowego, zaczęto oszczędzać właśnie na MW ograniczając się do utrzymania istniejących jednostek i zapewnieniu wyszkolenia odpowiedniej ilości rezerw ludzkich. Także nie powołano do życia niezbędnego komponentu składającego się z jednostek obrony wybrzeża, odpowiedniego dla działań w Zatoce.
W latach trzydziestych powrócono do rozbudowy floty mogącej współdziałać w ramach sojuszu antyniemieckiego (alianz Francji i Wielkiej Brytanii był oczywisty), przykładając jednak większą wagę do jednostek mogących działać właśnie w akwenie przybrzeżnym. Lecz działania te okazały się spóźnione w wyniku agresywnych kroków Hitlera. Począwszy od Kryzysu Sudeckiego bieg wypadków nastąpił dość gwałtownie.

Waldemar Rekść

Post autor: Waldemar Rekść » sob sty 03, 2009 2:14 pm

Całkowita zgoda. Tylko jedna uwaga: Foch nie był osobą kompetentną jeżeli chodzi o sprawy morskie. Jak on mógł sobie wyobrażać wzajemną współpracę floty francuskiej i polskiej na Bałtyku? Dość popatrzeć na mapę i - blokujące wszystko cieśniny duńskie.

wallenrod.69
Porucznik
Porucznik
Posty: 329
Rejestracja: czw mar 06, 2008 11:36 pm

Post autor: wallenrod.69 » sob sty 03, 2009 8:07 pm

Foch nie był osobą kompetentną jeżeli chodzi o sprawy morskie. Jak on mógł sobie wyobrażać wzajemną współpracę floty francuskiej i polskiej na Bałtyku? Dość popatrzeć na mapę i - blokujące wszystko cieśniny duńskie.
Plan Focha zakładał w swej ofensywie na Niemcy poza koncentrycznym uderzeniem na Berlin armii Francuskiej i Polskiej, zajęcie Kanału Kilońskiego przy jednoczesnym sforsowaniu cieśnin i wejściu na Bałtyk eskadry francuskich okrętów wojennych. Przy tak zabezpieczonej drodze morskiej wzrósł by udział polskich okrętów współdziałających z jednostkami francuskimi, których zadaniem byłoby zabezpieczenie transportów morskich. Plan oczywiście o tyle realny, o ile nierealne było w owym czasie przeciwdzialanie okrojonych sił nawodnych Republiki Weimarskiej.
Do tego czasu jednak, główny kierunek zaopatrzenia przesunął by się na południe Europy i związany z nim problem zabezpieczenia komunikacji morskiej do portów Adriatyku i Morza Czarnego stał by się jak najbardziej aktualny.
W tym celu Polska podpisała w kwietniu 1925 roku umowy tranzytowe z Jugosławią i Rumunią.
Jak sądzę, powyższe zagadnienia stały się powodem ukierunkowania na rozbudowę floty pełnomorskiej, przy niewspółmiernie małym finansowaniu budowy okrętów zdolnych do operowania w Zatoce Gdańskiej.

platon
Szeregowy
Szeregowy
Posty: 4
Rejestracja: pn lis 16, 2009 1:27 pm

Re: Plan "Pekin"

Post autor: platon » wt lis 17, 2009 11:48 am

Ju 87 dałyby sobie radę z każdą napotkaną jednostką. Decyzja była optymalna, w końcu FON musiał być wywieziny z kraju. To choćby świadczy (logicznie rzecz biorąc), że zdawano sobie sprawę z beznadziejności sytuacji. I kto wie czy nie wiedziano o tajnym protokóle paktu Ribentrop-Mołotow. dlatego później kazano nie walczyć z armią czerwoną. Tak sobie czasami myślę. Tylko kto się do tego przyzna?

smokeustachy
Sierżant
Sierżant
Posty: 117
Rejestracja: ndz gru 23, 2007 12:51 pm

Re: Plan "Pekin"

Post autor: smokeustachy » pt lis 20, 2009 9:25 pm

O Mołotowie nie wiedzieli, natomiast PMW była najbardziej pokojowym rodzajem sił zbrojnych stąd jej problemy w czasie wojny - ze zastosowaniem.

Gebhardt
Sierżant
Sierżant
Posty: 136
Rejestracja: pt mar 06, 2009 6:57 pm

Re: Plan "Pekin"

Post autor: Gebhardt » pn lis 23, 2009 10:35 pm

Tak dla scislosci plan sie nazywal "Peking" bo tak sie wowczas to pisalo :?

Awatar użytkownika
Horus
Pułkownik
Pułkownik
Posty: 799
Rejestracja: pn lut 11, 2008 11:11 pm

Re: Plan "Pekin"

Post autor: Horus » wt lis 24, 2009 11:35 am

smokeustachy pisze:O Mołotowie nie wiedzieli, natomiast PMW była najbardziej pokojowym rodzajem sił zbrojnych stąd jej problemy w czasie wojny - ze zastosowaniem.
O Mołotowie wiedzieli, wiedzieli o tajnym protokole, nie znali tylko jego treści. PMW jak na najbardziej pokojowy rodzaj sił zbrojnych, wykonała w czasie pokoju sporo działań bojowych.

ODPOWIEDZ